Jak kupować w sieci - podręcznik dla strachliwych

(Wpis dodany: 10.05.2009)


Na początku spieszę wytłumaczyć czemu jest to podręcznik "dla strachliwych". Piszę to wszystko dla tych, którzy chcieliby coś kupić za granicą w sieci, ale się boją, przerasta to ich i wydaje im się, że jest to "niewykonalne dla przeciętnego człowieka". Ci wszyscy, którzy kupują w sieci dowiedzą się może czegoś ciekawego z tego tekstu, ale raczej na pewno niczego rewolucyjnego:). W tym artykule postaram się odpowiedzieć na najprostsze pytania (sporo z nich naprawdę mi kiedyś zadano, więc proszę się z nich nie śmiać^_^) i przedstawię podstawy zakupów w sieci. Nie będzie tu żadnych tajnych informacji, czy adresów ukrytych w sieci super tanich sklepów. Nie będę też pisał o Ebayu - to trochę inna bajka niż kupowanie w sklepach. Tak więc ci, którzy już kupują w sieci pewnie większość tych rzeczy wiedzą, albo są dla nich oczywiste. Ale jeżeli nie kupowałeś w sieci, boisz się tego, ale chciałbyś spróbować to zapraszam do lektury.

Na początku chcę jasno napisać, że nie jestem specem od bezpieczeństwa, czy prawa. Informacje starałem się potwierdzać w kilku źródłach, ale jest tego tak dużo, że mogły wkraść się jakieś nieścisłości - jeżeli tak jest, to piszcie na forum! Tekst był ostatecznie poprawiany w kwietniu 2009 i jest zgodny z aktualnie obowiązującym prawem i "sieciową rzeczywistością":).

Uważam, że zakupy w sieci to przyjemności i zamiast się ich bać uwielbiam je (szczególnie jak mnie na nie stać^_^). Artykuł ten jest trochę napakowany wiedzą, która może wydawać się niepotrzebna przeciętnemu człowiekowi, ale czasem dobrze wiedzieć nie tylko co zrobić, ale też i dlaczego.

(NIE)BEZPIECZEŃSTWO


źródło: internetopals.com

Podstawową obawą przy kupowaniu w sieci jest strach przed oszustwem i złodziejstwem.

Po pierwsze - jeżeli trafisz na super okazję, oryginalną, nową i zapakowaną figurkę za pół ceny, lub mniej - to wiedz, że to najprawdopodobniej oszustwo. Pamiętajcie, że chytry płaci zazwyczaj dwa razy! Żeby móc polować na super okazje trzeba się na tym znać, trzeba wiedzieć jak unikać podróbek i jak unikać oszustów - tak więc jeżeli nie czujesz się w tym mocny, to nie ryzykuj. Warto zawsze sprawdzić w sieci co ludzie piszą o danym sklepie (w googlu wyszukać nazwę sklepu). Jeżeli o sklepie nie pisze się w ogóle, lub źle - powinna nam się zapalić czerwona lampka. Duże, znane sklepy są - co logiczne - popularne w sieci i ludzie często o nich piszą, sklepy te istnieją zazwyczaj od dłuższego czasu i oferują sporą ilość produktów.

Po drugie trzeba uważać z płaceniem w sieci, choć problem ten jest niepotrzebnie demonizowany. Sporo banków oferuje karty prepaidowe (sam używam eKarty mBanku, ale widze, że podobne oferują Citybank, BZ WBK, itd), czyli takie karty, które doładowuje się określoną sumą pieniędzy i karta "nie korzysta" z pieniędzy z głównego konta bankowego. W przypadku kradzieży numeru karty, złodziej "uwolni nas" tylko od pieniędzy na karcie, a nie z całego konta.

Dlaczego uważam, że problem jest demonizowany? Ponieważ w większości dużych sklepów bezpieczeństwo gwarantują przyznawane przez zewnętrzne firmy certyfikaty SSL (o których poniżej), które dają wysoką pewność, że sklep nie jest firmą krzakiem i zapewniają pełne bezpieczeństwo przesyłanych do sklepu danych. Nie ryzykowałbym zakupów, które wymagają np. wysłania numeru karty faksem, czy mailem (choć zdarzyło mi się raz to zrobić, bo nie mogłem kupić tego co chciałem w innym sklepie i mnie akurat się udało i pieniędzy nie straciłem). Każda próba zakupu przy pomocy niezabezpieczonego połączenia jest potencjalnie niebezpieczna.

Mi osobiście nie zdarzyło się, żeby ktoś oszukał mnie na samej płatności, ukradł numer karty, czy coś w tym stylu - dużo częściej okradała mnie Poczta Polska. Ale to się mimo wszystko zdarza i trzeba uważać. Prawda jest taka, że trzeba takie zakupy traktować jak kupowanie na bazarze. Raczej nie wykrzyczelibyście numeru swojej karty i PINu na środku bazaru? W przypadku niezabezpieczonego połączenia tak to wygląda. Czasem nie ma wyjścia i trzeba coś kupić w potencjalnie niebezpiecznym sklepie, ale warto się wtedy zabezpieczyć (np. karta prepaid), a nie wchodzić w ciemne zaułki z całymi swoimi oszczędnościami krzycząc "hej! mam kupę kasy! come and get it!".

GDZIE KUPOWAĆ?


źródło: britishmint.com

Wbrew pozorom pytanie to nie jest takie głupie, a raczej odpowiedź na nie nie jest taka prosta:). Problem z kupowaniem w sieci jest taki, że Polska jest często traktowana jak kraj trzeciego świata, lub gorzej. "Gazeta Wyborcza" opisuje ostatnio wiele przypadków złego traktowania klientów z Polski przez e-sklepy. Normą bywa niestety, że przesyłka do Polski z Francji jest droższa niż z Francji do Australii (a np. wysyłka z Australii jest tańsza do Polski niż z Niemiec). Albo, że sklepy mają osobne ceny przesyłki dla UE i osobne dla Polski. Często też sklepy nie sprzedają swoich produktów do Polski w ogóle. Tak więc, jeżeli szukamy czegoś niszowego, to można się sporo naszukać.

Zaleta przy kupowaniu rzeczy niszowych (a takimi są mimo wszystko figurki) jest taka, że sprzedawca mainstreamowych filmów DVD może sobie nas olać, ale u sprzedawców dóbr niszowych możemy liczyć na dużo większe zrozumienie. Jeżeli więc nie ma słowa o Polsce na stronie to warto napisać maila i zapytać.

Istnieją dwie szkoły szukania "idealnego" sklepu. Jedna to dotarcie jak najbliżej źródła. Interesują nas figurki z Japonii? Kupujmy w Japonii. Druga to szukanie jak najbliżej Polski - żeby oszczędzić na przesyłce. Prawda jest taka, że musimy porównać różne opcje i zobaczyć gdzie cena figurki plus przesyłka wyniesie nas najmniej. Pamiętajmy, że zakupy wewnątrz UE nie są objęte cłem, a VAT płacimy już w cenie zakupu (i zazwyczaj po stawkach kraju, w którym kupujemy).

A co z kupowaniem w Polsce? W Polsce też jest kilka prężnie działających sklepów z figurkami. Mają one dwa poważne minusy - ceny w nich są często sporo wyższe niż w sklepach zagranicznych (z doliczoną wysyłką) i zdarzają się w nich podróbki. Ale warto oczywiście sprawdzić zawsze, czy naszej wymarzonej figurki nie da się taniej, czy łatwiej kupić w Polsce.

NO, ALE JAK KUPOWAĆ? NIC NIE ROZUMIEM...


źródło: readersrecommend.blogspot.com

By kupować w sieci musimy mieć kartę, która na takie zakupy pozwala (lub kupować w sklepie, który obsługuje płatności w systemie PayPal). Kiedyś była to tylko trudno dostępna "wypukła" karta kredytowa, dziś takich kart jest więcej. Nawet niektóre Visy Electron pozwalają na kupowanie w sieci. Warto wejść na stronę swojego banku i poczytać ofertę kart. Niektóre banki oferują karty tylko i wyłącznie do zakupów przez sieć. Ja osobiście polecam wspomniane wyżej eKonto z doładowywaną eKartą.

Nie wszystkie sklepy przyjmują wszystkie karty! Zazwyczaj niestety wychodzi to w praniu - przy próbie zamówienia sklep odrzuca nam kartę. Niestety - to się zdarza. Nie ma w tym żadnej prawidłowości - zdarzyło mi się, że sklep nie obsługiwał eKarty i przyjął dopiero "wypukłą" pełnowartościową Visę.

Niezależnie od używanej przez sklep waluty płacimy w złotówkach. Bank przelicza tutaj sam walutę - niestety po kursach własnych, więc nie zakładajmy, że obliczona przez nas sumą po kursach NBP będzie ostateczną sumą zakupu. Nie są to jakieś wielkie różnice, ale myśle, że spokojnie kilka procent całej sumy. Ważne, że dzieje się to bez naszego udziału - my tylko klikamy "kupuj", a bank martwi się jak to przeliczyć.

Szczegółowo jest to nawet bardziej skomplikowane. Większość wydawanych w Polsce kart rozliczaja operacje w innych walutach przez jeszcze inną określoną w umowie walutę - zazwyczaj euro lub dolar. Czyli kupujemy coś w jenach, te jeny system Visa, czy MasterCard przelicza na dolary, a potem dopiero bank dolary na złotówki. Do tego zazwyczaj to ostatnie przeliczenie przez bank ma miejsce pod koniec cyklu rozliczeniowego, więc nawet po miesiącu od operacji! Dlatego też nie sposób przed zakupem co do grosza określić ile w złotówkach zapłacimy. Najśmieszniejsze jest to, że i Visa i MasterCard pozwala na rozliczanie bezpośrednio z waluty na złotówki...

Oczywiście przed kupnem musimy wiedzieć choć z grubsza ile zapłacimy. Można skorzystać na przykład ze strony http://waluty.onet.pl/, gdzie możemy przeliczyć waluty według kursów NBP.

Coraz więcej sklepów oferuje płatność przez system PayPal. Jest to pośrednik między nami, a sklepem. W uproszczeniu wygląda to tak, że my płacimy PayPalowi (który odpowiada za całą stronę techniczną i bezpieczeństwo transakcji), a PayPal przekazuje te pieniądze sklepowi. Od jakiegoś czasu PayPal jest dostępny w Polsce w pełni funkcjonalnie (przez długi czas trzeba było oszukiwać i rejestrować się na np. niemieckie adresy). PayPal pozwala na zapłacenie przy pomocy karty bez konieczności rejestrowania się. Można także - już po uprzednim zarejestrowaniu się - ładować konto na PayPalu z normalnego polskiego konta bankowego (jest to dość skomplikowane, ale wykonalne) i kupować w sklepach obsługujących PayPala bez karty. Można także działać w drugą stronę - tzn. przyjmować przy pomocy PayPala pieniądze od innych ludzi.

Trzeba też mieć choć trochę pojęcie o kursach walut. Krótko mówiąc - kursy te się zmieniają i najlepiej kupować, gdy za walutę płacimy jak najmniej. Teraz złoty się umocnił i gdy za np. figurkę Pinky:st rok temu zapłacilibyśmy 20zł, tak dziś zapłacimy ponad 33zł. Oczywiście nie chodzi tutaj o wahania dniowe, bo i tak nie wiemy, z którego momentu kurs bank sobie wybierze przy przeliczaniu waluty. Ale jeżeli możemy (czasem nie możemy, bo "muszę, muszę, muszę mieć tę figurkę!!"^_^) poczekać, gdy waluta jest tania, to warto poczekać. W obecnej sytuacji ciężko powiedzieć ile by trzeba czekać, żeby złoty znacznie się osłabił - możliwe, że i do przyszłego roku, albo i dłużej.

MAM KARTĘ I MAM SKLEP. CO DALEJ?


źródło: blog.project-saros.com

Po pierwsze wszelkie operacje z kartą przeprowadzamy na bezpiecznym komputerze - na pewno nie w kawiarence internetowej, choć oczywiście można, ale nie polecam:). Komputer taki powinien być zabezpieczony przed sieciowym syfem co najmniej softwareowym firewallem i programem antywirusowym. Warto też go przeskanować przy pomocy np.SpyBot'a, czy AdAware. Korzystajmy też z najnowszej wersji naszej przeglądarki. Najlepiej żeby była to któraś ze świętej trójcy - Internet Explorer, Firefox, Opera. A dla użytkowników Maców - dodatkowo Safari. Kontrolujmy też adres strony na jakiej jesteśmy - amazoon.com to nie to samo co amazon.com:).

Warto sprawdzić czy strona ma certyfikat SSL. Jeżeli go ma to na pewno chwali się tym na każdej stronie, w tym na głównej - jest to zazwyczaj rodzaj banneru z napisem w rodzaju "Verified by XXX". Przy próbie bezpiecznego połączenia z serwem sklepu nasza przeglądarka zgłosi wszelkie problemy z certyfikatem, lub oczywiście jego brak. Bezpieczne certyfikaty SSL oferują takie firmy jak np. Verisign, Thawte, Geotrust, Comodo, GoDaddy.

Tak naprawdę rynek opanował Verisign, bo od czasu jak wykupił swego największego konkurenta - Thawte, to wykupuje każdą nową firmę, która jakoś wybije się na rynku. Geotrust i Equifax też należą do Verisign, choć nadal działają na rynku pod własnymi markami. Wiadomo - najwięcej sprzedaje ten, którego najlepiej znają klienci i najbardziej mu ufaja. A ufają największemu. I tak koło się zamyka.

Co daje taki certyfikat? Zapewnia dwie rzeczy - potwierdza autentyczność danych podanych przez sklep (adres w realu, nazwiska właścicieli, itd) i potwierdza bezpieczeństwo połączenia z serwerem sklepu. I chyba wszystkie wspomniane certyfikaty oferują ubezpieczenie operacji ze sklepem, które certyfikują! Tak więc certyfikat to podstawa. Chyba, że - jak pisałem wyżej - coś czego szukamy jest tylko w sklepie bez certyfikatu (bo np. sklep jest malutki i go na certyfikat nie stać). Wtedy ryzykujemy, lub nie:) - ale ze świadomością niebezpieczeństwa.

Bezpieczne połączenie można rozpoznać na kilka sposobów. Po pierwszej adres w przeglądarce powinien zaczynać się od "https://", po drugie powinniśmy widzieć w oknie przeglądarki ikonę zamkniętej kłódki . Dla bezpieczeństwa warto kliknąć w tę kłódkę i tam przeczytać informacje o certyfikacie - najważniejsze to kto go wydał (VeriSign, a nie VeriZign:) i czy jest ważny, lub nie ma innych z nim problemów. Przeglądarka powinna krzyczeć jeżeli cokolwiek będzie z certyfikatem nie tak.

Tak jak pisałem wyżej warto poszukać informacji o sklepie na forach dyskusyjnych. Także polskich - wtedy dowiemy się przy okazji, czy sklep wysyła swoje produkty do Polski.

ZAKUP


źródło: myspace.com/progressivedocs

Sklepy na całym świecie działają oczywiście tak jak w Polsce. Wybieramy produkt, dodajemy go do koszyka, klikamy na "checkout", lub analogiczny przycisk, wypełniamy wszystkie potrzebne pola i zatwierdzamy zamówienie. Niektóre sklepy wymagają przed zakupem rejestracji w sklepie - jeżeli sklep używa języka innego niż nam znany, można skorzystać ze stron typu babelfish.yahoo.com lub translate.google.com. Pamiętajcie by podawać numer karty (czasem też wymagany przy rejestracji) tylko przy bezpiecznym połączeniu.

Bywają sklepy źle zorganizowanie i czasem można naprawdę długo szukać w który cudowny, kolorowy, migający i animowany obrazek trzeba kliknąć, żeby coś kupić. Standardowa kolejność to dodawanie produktów do koszyka; kliknięcie na koszyk; kontrola czy w koszyku są na pewno rzeczy, które chcemy kupić; finalizacja zakupu. Często sklep przysyła nam maila (więc podawajmy swój prawdziwy adres mailowy!!) z prośba o potwierdzenie zakupu. Sam proces zapłaty może odbywać się na serwerze sklepu, lub na zewnętrznym, wyspecjalizowanym do tego serwerze.

Bywa - w przypadku małych sklepów, że całą operacje przeprowadzamy mailem, lub faxem. Bezpieczeństwo takiego załatwiania sprawy jest bardzo niskie, ale czasem nie ma wyjścia. Choć w dzisiejszych czasach - gdy założenie sklepu (np. w amazonie, czy ebay'u) jest bardzo proste to naprawdę wyjątkowe przypadki.

Jeżeli chodzi o kartę sklep będzie pytał o jej numer (w przypadku Visy cztery razy po cztery cyfry), datę jej ważności (czasem też datę wydania - w zależności od karty). Bywa też dość często, że sklep prosi o numer CVV (zwany CVV2, CVC2, CID). To numer, który ma na celu udowodnienie, że posiadamy fizycznie kartę i nie ma go na pasku magnetycznym. Numer ten jest trzycyfrowy (w przypadku American Express czterocyfrowy) i nadrukowany jest zazwyczaj z tyłu karty. W przypadku eKarty mBanku numer CVV sprawdzamy logując się na konto w mBanku.

PRZESYŁKA


źródło: arts.act.gov.au

Musimy jeszcze wspomnieć o przesyłce. Rodzaje przesyłki różnią się w zależności od kraju i sklepu, ale można najprościej powiedzieć, że mamy do wyboru przesyłkę zwykłą i kurierską.

Zwykła przesyłka jest zazwyczaj tańsza, wolniejsza (czasem niech was nie dziwi i 4-5 tygodni oczekiwania), nie można śledzić gdzie się znajduje i zazwyczaj nie jest ubezpieczona. Istnieje oczywiście kilka jej rodzajów - często mamy do wyboru odpowiednik SAL (Surface Air Lift) i Priority Air Mail. SAL to sposób wysyłania taki, aby wyszło jak najtaniej - np. przesyłki takie są ładowane do samolotu tylko wtedy gdy jest w nim jeszcze miejsce po załadowaniu wszystkich innych przesyłek. Jest taniej, ale przesyłki idą dużo dłużej. Priority Air Mail i odpowiedniki - są droższe, ale dotrą do nas szybciej. Rzadko, ale zdarza się, że przesyłka zwykła pozwala na śledzenie przesyłki (np. za dodatkową opłatą), ale zazwyczaj nie dotyczy to terenu Polski.

Przesyłki kurierskie także występują w różnych odmianach (np. EMS, Fedex) główną ich zaletą jest ubezpieczenie przesyłki i możliwość kontroli gdzie przesyłka się znajduje, lub gdzie zaginęła. Dużym minusem są ceny, które bywają wielokrotnie wyższe od stawek przesyłek zwykłych.

Jeżeli chodzi o troskę o zawartość przesyłki to nam się jeszcze nie zdarzyło zniszczenie przesyłki, ale oczywiste jest, że w przypadku przesyłki kurierskiej szansa na otrzymanie nienaruszonego kartonu jest większa.

Jak piszę o przesyłce to trzeba wspomnieć też o zaginięciach przesyłek. Zdarza się to coraz rzadziej, ale niestety jeżeli już się zdarza to zazwyczaj na terenie Polski i stoją za tym lepkie palce pracowników Poczty Polskiej. Aż mi głupio pisać to aż tak ostro, ale po tym jak kilka naprawdę drogich przesyłek do mnie nie dotarło, a z dokumentów wynika, że przesyłki dotarły na sortownię w Warszawie to można troszkę się zdenerwować (a Poczta Polska za nic nie odpowiada i nic nie wie). Bezpieczniejsze w tym względzie są oczywiście przesyłki kurierskie. Co zrobić jak już przesyłka zaginie? Pisać do sklepu i próbować coś z tym zrobić i nie zostawiać tak sprawy (według regulaminów Poczty Polskiej reklamacje może złożyć tylko nadawca!).

A gdzie znaleźć koszty wysyłki? Zazwyczaj na stronie sklepu jest miejsce gdzie można znaleźć stawki za przesyłkę (Shipping). Trzeba uważnie je czytać - tzn. upewnić się na 100%, że dotyczą one konkretnie Polski. Czasem nie wystarczy, że są stawki do Europy, bo według niektórych Polska w Europie nie leży. Warto napisać do sklepu z konkretnym pytaniem "czy wysyłają do Polski i za ile". Czasem stawki za przesyłkę można znaleźć w regulaminie sklepu (mam wrażenie, że to nagminne w sklepach niemieckich), czy FAQu.

CŁA, VATY I WEZWANIA DO URZĘDÓW


źródło: trojmiasto.pl

W przypadku zakupów zagranicą może nas spotkać w skrzynce wezwanie do Urzędu Celnego zamiast przesyłki. To nic strasznego, ani nie grozi nam wieloletnim więzieniem. Tak naprawdę powinno nas to spotykać przy każdej przesyłce, ale na szczęście przesyłki kontrolowane są wybiórczo. Choć ostatnio mam wrażenie, że częściej niż kiedyś.

W przypadku zakupów w UE nie obowiązują cła (nie na darmo UE to także unia celna), a VAT płacimy w kraju zakupu (jest to oczywiście trochę bardziej skomplikowane, ale zazwyczaj powinno tak być). Czasem sklepy mają swoje własne pomysły - warto dokładnie doczytać jaki VAT sklep nam doliczy przy zamówieniu.

Jeżeli kupujemy spoza UE to zazwyczaj sam sklep nam VATu nie dolicza do zakupu, ale grozi nam polski VAT (zazwyczaj 22%) oraz rzadziej cło do zapłacenia w UC. Za figurki, lalki, zabawki (czasem nasze zakupy bywają klasyfikowane jako "zabawki konstrukcyjne") cła na szczęście nie płacimy (ale VAT - jak najbardziej).

Do UC zabieramy dowód zapłaty (wydruk z karty, z PayPala) i inne dokumenty opisane w wezwaniu i wpłacamy pieniądze do kasy. Czasem jest możliwość odbioru przesyłki od razu, czasem UC przesyła ją nam pocztą (i obciąża kosztami!). Zazwyczaj ludzie w UC są sensowni (płaciłem w Poznaniu i Warszawie) i wiedzą co to internet, Paypal, a nawet to, że stary dziad odbiera Pulipa ich nie dziwi.

Przesyłka może być oznaczona jako "prezent" i kiedyś był to sposób na obejście opłat, bo VATowi i cle podlegają zakupy, a nie - co logiczne - przesyłki "za darmo" (które to udawały przesyłki oznaczone jako "gift"). Dziś z tego co wiem jest tak, że jeżeli do przesyłki dołączona jest faktura to automatycznie (i logicznie) jest ona uznawana za zakup i podlega opłatom celnym (a faktura musi być chyba na zewnątrz przesyłki, więc znalezienie jej nie wymaga zbytniego geniuszu). Ogólnie metod walki z opłatami celnymi jest sporo, ale ja jakoś się w to nie bawię i nie ryzykuję - jakby co odsyłam do googla.

UF. NO TO JESTEM BEZPIECZNA/Y


źródło: quitor.com

No nie do końca niestety:). Nie daję oczywiście 100% pewności na zakupy według moich porad. Ale z drugiej strony sam, gdy chcę coś kupić w sklepie, o którym gdzieś słyszałem, albo jestem w stanie gdziekolwiek potwierdzić, że sklep kiedykolwiek cokolwiek do kogokolwiek wysłał i widzę na stronie certyfikat to kupuję tam w ciemno. Bo czy idąc na zakupy żądacie od pani w sklepie spożywczym, żeby udowadniała wam, że was nie okradnie? Prawda jest taka, że 99% oszustw łatwo się ustrzec uważając na to o czym pisałem powyżej i nie kupując super okazyjnie rolexa od pana, który wyciąga go spod płaszcza. A jeżeli już zdarzy nam się wpaść i kupić coś od oszustów to dzięki różnym zabezpieczeniom, o których pisałem będzie to bolało dużo mniej niż by mogło.

Miliony ludzi codziennie przeprowadzają przez sieć miliony operacji i nie robili by tego, gdyby było to niebezpieczne. Musimy tylko pamiętać, że sieć to taki świat jak real i tam także zdarzają się oszuści i oszustwa. Gdy kupujemy bułkę w markecie mamy 100% pewność, że nikt nas nie oszuka. Gdy chcemy kupić kradzione części samochodowe na szrocie to skończyć się to może różnie.

Powodzenia w kupowaniu i niech Moc będzie z wami!

dodatkowo możecie przeczytać poradnik ebayowicza autorstwa MikeGolda.

polecam także wątek na naszym forum o różnych polecanych sklepach figurkowych i nie tylko.


Napisane przez: szalony KaPelusznik